Skocz do zawartości
LM.plWiadomościOd lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze

Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze

Dodano:
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Wywiad

Nowa furtka

- Co możesz powiedzieć o Konińskim Klubie Breakingu?

- Otworzyła się furtka do zupełnie nowych rzeczy. Polska Federacja Tańca Ulicznego współpracuje z Polskim Związkiem Sportu Tanecznego oraz Ministerstwem Sportu i Turystyki. Na całością czuwa World Dancesport Federation. Polskiej Federacji Tańca Ulicznego zależy na tym, aby powstawały kluby sportowe, breakingowe, dzięki czemu powstaną zbudowane struktury. Także lokalne. Chodzi o możliwość otrzymania dotacji na organizację zgrupowań, obozów, czy zdobycia stypendium sportowego. Nasz klub to duża szansa dla dzieciaków z Konina i okolic. Mamy sporo fajnych ośrodków nad jeziorami, gdzie można zorganizować zgrupowanie. Jeżeli do tego zaprosimy kilku dobrych instruktorów, to będzie dla nich wielka frajda. Zapomnijcie o nudzie.

- Ilu w tej chwili masz trenujących dzieciaków?

- Nabór jeszcze się nie skończył, więc jeżeli ktoś ma ochotę spróbować czegoś nowego, to zapraszam. A jeżeli chodzi o liczbę, to w ciągu roku stałych uczestników jest kilkudziesięciu. Fajne jest to, że część z nich trenuje z nami do matury, potem gdy wyjadą gdzieś na studia, kieruję ich do swoich znajomych w innych miastach i nadal mogą tańczyć. Jeżeli do tego zdobywają nagrody, to oczywiście jest to powód do dumy. Wiesz, trzeba jeszcze pamiętać o rodzicach, dla których postępy dzieciaków w nauce są wielkimi przeżyciami. I oni także są częścią historii tej dyscypliny w naszym mieście.

- Jak wasze środowisko reagowało na większe zainteresowanie breakingiem po pojawieniu się teledysków różnych grup muzycznych jak np. Bomfunk MC's, itp.?

- Traktowaliśmy to jako komercję. Z drugiej strony każde takie nagłośnienie breakingu powodowało, że przybywało tancerzy. Największy bum nastąpił, gdy w 2004 roku Wezyr z b-boyami z Warszawy pojechali tańczyć przed Janem Pawłem II. To było coś niesamowitego. Nasz taniec zawsze czymś zaskakuje. Kolejnym wielkim wyróżnieniem jest włączenie breakingu na listę dyscyplin olimpijskich już od 2024 roku w Paryżu.

- Jak przebiegał ten proces?

- B-boye mówią na ten temat różnie. Nasze środowisko nie było pierwsze, które do tego dążyło. Większa inicjatywa należała do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który kładzie nacisk na rozwój dyscyplin popularnych wśród młodzieży. Taką wiadomość środowisko przyjęło z entuzjazmem. Będą większe możliwości w dostępie do lekarzy, fizjoterapeutów, dietetyków, psychologów sportowych, czyli do wszystkich osób, dzięki którym nasz sport będzie się stawał coraz bardziej profesjonalny.

- Wspomniałeś o lekarzach. Czy breakdance to sport kontuzjogenny?

- Może się zdarzyć wszystko, guz na głowie, złamane kończyn, zerwane ścięgna, itp. Jednak jeżeli tancerz wykonuje swoje ćwiczenia odpowiednio przygotowany, to urazów jest bardzo mało.

- Lekarze, fizjoterapeuci, dietetycy, psychologowie sportowi to zapewne nie wszyscy specjaliści potrzebni, aby breaking stał się profesjonalny. A to oznacza spore pieniądze. Czy polska federacja ma jakiegoś sponsora?

- O to trzeba zapytać prezesa Polskiej Federacji Tańca Ulicznego Leszka Baranowskiego. Natomiast jeżeli chodzi o sponsoring dyscypliny, to coś takiego nie funkcjonuje. Każdy musi działać na własną rękę. Ja jestem wspierany przez markę odzieżową stworzoną przez chłopaków, którzy kiedyś z Konina wyjechali do Gdyni. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy, dostaję od nich fajne ciuchy. Ale słyszałem, że inni b-boye są wspierani przez firmy cateringowe, które przygotowują jedzenie skierowane do konkretnej grupy. W ten sposób zyskują obie strony.

- Wspomniałeś o ciuchach. Jest jakiś regulamin, który określa co trzeba na siebie założyć?

- B-boye ubierają się tak, jak chcą. Chodzi o to, aby podczas wykonywania ewolucji czuć się swobodnie i bezpiecznie. Tańczymy w jeansach, spodenkach, bluzach, we wszystkim co zapewnia komfort.

- A jeżeli chodzi o olimpiadę?

- Nic nie wiem na ten temat, ale pewnie w trakcie tak ważnych zawodów będzie obowiązywał ubiór, który zapewni sponsor techniczny kadry.

- Nawiązując do twoich słów o dietetyku. Jak dużą rolę odgrywa taka osoba w breakdance?

- Dietetyk jest jak najbardziej potrzebny. Już teraz b-boye są bardzo świadomi tego, jak się odżywiają. Większość korzysta z porad specjalistów, którzy ustalają im programy żywieniowe. Podczas ostatniego zgrupowania kadry, na którym miałem przyjemność być, zrobiono tancerzom pomiary. Każdy z nas wie, że odpowiednie odżywianie to nasze paliwo i trzeba o to dbać.

Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Od lat współtworzy historię breakdance. Grzegorz Ambroziak w kadrze
Czytaj więcej na temat:Grzegorz Ambroziak, wywiad, KDK, breakdance
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole